WCZYTYWANIE

Menu

Wierzymy w dobry wynik – mówią Sławomir Supa i Marek Bąk

Siatkówka.24 przeprowadziła ciekawy, jak nam się wydaje, wywiad z członkami zarządu naszego klubu tj. prezesem Sławomirem Supą oraz wiceprezesem Markiem Bąkiem.

S24: Jak ocenią Panowie sezon 2014/2015 w wykonaniu zespołu z Legionowa?

Sławomir Supa: Na pewno był on najlepszy w naszym wykonaniu. Nie tylko w ostatnim sezonie, ale w całej historii naszego klubu nie mieliśmy tak dobrego rezultatu końcowego. Był to sezon bardzo specyficzny. DO ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, jakie zajmiemy miejsce. Okazało się, że system w jakim była rozgrywana Orlen Liga dał nam szansę zająć bardzo wysokie, w naszym mniemaniu, miejsce.

S24: Jakie mieli Panowie oczekiwania przed startem ubiegłego sezonu? Celem był awans do play-off?

SS: Tak jak powiedziałem wcześniej: to było w naszym odczuciu bardzo dobre miejsce. Przed sezonem liczyliśmy na to, co w ubiegłym roku, czyli ósme miejsce. Po pierwszych turniejach, kiedy zobaczyliśmy jaką dysponujemy siłą, wiedzieliśmy jednak, że stać nas na więcej niż na ósmą pozycję. Okazało się, że te „trochę więcej” udało się osiągnąć.

Marek Bąk: Na pewno zaryzykowaliśmy. Trzeba wziąć pod uwagę, że całkowicie zmieniliśmy zespół z poprzedniego sezonu (2013/2014 – przyp. red.). To była gruntowna przebudowa i dosyć trudny dla nas moment. Ten młody zespół miał potencjał. Wszyscy o tym mówili, ale nie było pewne jak się to skończy. Zajęliśmy miejsce lepsze niż myśleliśmy, ale możliwości naszej drużyny są nieograniczone.

S24: Widać, że Panowie nie boją się stawiać na młode zawodniczki, ale czy nie jest to zbyt ryzykowna strategia?

SS: To, co robimy, daje duże szanse grania młodym dziewczynom, które w przyszłości mogą trafić do reprezentacji narodowej. Po drugie, w moim odczuciu, jest to chęć poukładania wszystkich rzeczy organizacyjnych i finansowych. Nie chcemy iść drogą innych klubów. Chcielibyśmy być wypłacalni, bo dla nas jest to niezwykle istotne. Przez wypłacalność dajemy znak zawodniczkom, że mogą się rozwijać i być spokojne o swoje wynagrodzenie.

MB: Przez ostatnie sześć lat mamy co roku dobre wyniki. Zaczęliśmy z niskiego pułapu, musimy poukładać finanse klubu. Jesteśmy na dobrej drodze, aby tego dokonać. Natomiast bardzo łatwo w sporcie zawodowym w Polsce, nie mając wsparcia możnych sponsorów, wielkich koncernów, wpaść w spiralę zadłużenia. Młode dziewczyny mają u nas szansę, aby grać i rozwijać się. Mamy Paszek, Smarzek i Wójcik w reprezentacji A. Bociek, Alagierska czy Szymańska leczące urazy niedługo znów do kadry zapukają. Nowe Grzelak, Adamek i Pacak, które do nas dołączyły na przyszły sezon to są reprezentantki Polski juniorek. Podobnie jak nasze złote kadetki czy juniorki Rasińska i Grabka. Dojdzie kilka nowych dziewczyn z równie ogromnym potencjałem. Mamy jakąś wizję i się nie boimy. W życiu trzeba ryzykować, bo jest ryzyko, jest zabawa. Nie możemy zapominać przy tym wszystkim, że siatkówka ma cieszyć i uczyć ludzi. To jest nasze credo.

S24: Siatkówka w Legionowie jest sportem szczególnym. Na każdym meczu widać niemal pełne trybuny, które wspierają swoje zawodniczki. Jaki jest według Panów sekret tego sukcesu?

MB: Po prostu ciężko na to pracujemy. Na pewno podstawą są sukcesy młodzieży, bo trzeba pamiętać, że Legionovia S.A i LTS to są tak naprawdę naczynia połączone, to jest jeden klub. LTS jest naszą „matką” chociaż kolejność w hierarchii jest dzisiaj odwrotna, ale to tak nie jest do końca. Prawda jest taka, że ciężka praca i wiarygodność są po prostu fundamentem tego, co robimy. W tym miejscu pozdrawiam prezesa Konrada Ciejkę i jego ekipe z LTS…

S24: Które wydarzenia albo mecz było, według Panów, przełomem w sezonie 2014/2015?

SS: Według mnie były dwa takie mecze. Pierwszy to ten z początku rozgrywek z Budowlanymi Łódź, kiedy ze stanu 0:2 udało nam się wygrać i zdobyć dwa punkty, których w początkowej fazie, robiąc bilans tego gdzie powinniśmy je zdobywać, się nie spodziewaliśmy. Drugim meczem był bez wątpienia ten trzeci od końca – z Aluprofem Bielsko-Biała, gdzie my pojechaliśmy walczyć a sam BKS chyba był już myślami w meczu o europejskie pucharu i o piąte miejsce w lidze. Okazało się, że dziewczyny zagrały bardzo dobry mecz i osiągnęły to, co wydawało się niemożliwe.

MB: Ciekawe jest to, że my w tym roku wiele spotkań przegraliśmy 2:3 grając naprawdę fajnie. Za to te bardzo ważne mecze wygrywaliśmy po tie-breaku. Ja pamiętam ten mecz (z Aluprofem – przyp.red.), bo oglądałem go na żywo. Dziewczyny pojechały tam po to, aby wygrać. Nie pojechały tam ładnie przegrać, ale miały jeden cel – zwycięstwo. Trzeba jednak przyznać, że ten rok nas nie rozpieszczał jeśli chodzi o kontuzje i inne urazy, które nagromadziły się po kadrach. Siły ognia zabrakło już w meczach z Dąbrową. Nawet w tym pierwszym było widać, ze niektóre zawodniczki mają kompletnie dość i to już naprawdę było odczuwalne, ale sukces i tak jest wielki. Dla mnie był jeszcze trzeci taki moment przełomowy, czyli mecz w Bydgoszczy, który przegraliśmy mimo prowadzenia. To było spotkanie, które spowodowało, że podjęliśmy dość odważną decyzję zatrudnienia włoskiego szkoleniowca, którego w Polsce prawie nikt nie znał. Moim zdaniem to był jeszcze trzeci taki dosyć ważny moment.

S24: Etore Guidetti to rzeczywiście mało znany w Polsce trener i jego zatrudnienie było swego rodzaju ryzykiem…

MB: No cóż, lubimy ryzykować. Miał dobre CV, pokazał we Włoszech, że umie pracować z młodymi siatkarkami, ma dobre nazwisko. Tak mówię to trochę pół-żartem, pół-serio. Korzystał z warsztatu i był na wielu stażach u Giovanniego. Wiedzieliśmy, że jest potrzebny jakiś impuls. Teraz w zespole będą same Polki, a trener będzie włoski. Zrobiliśmy to świadomie. Chcemy dać temu człowiekowi szansę. Mieliśmy z nim gentlemańską umowę, że przy dobrym wyniku będzie miał szansę kontynuowania tej swojej misji. Osiągnął ten cel, a my jesteśmy słowni i konsekwentni.

S24: Wybiegnijmy trochę w przyszłość. Z którego transferu na przyszły sezon są Panowie najbardziej zadowoleni?

SS: Trudno jednogłośnie ocenić. Bardzo liczymy na rozgrywającą (Emilia Kajzer – przyp. red.), która w ubiegłym roku dostawała szansę w pierwszej reprezentacji, ale w klubie w którym występowała, czyli w Budowlanych Łódź, tych szans już nie miała. Liczymy na to, że odrodzi się i będzie mogła pokazać, że stać ją na to, aby grać na wysokim poziomie. Natomiast pozostałe transfery… to są młode dziewczyny, fighter ki, które też mają wiele do udowodnienia.

MB: W zeszłym roku mieliśmy Martę Bechis, która teraz zagra w ekstraklasie włoskiej. Jaimie Thibeault trafiła do Unedo Yamamay Busto Arsizio, czyli wychodzi na to, że mieliśmy przemyślane nasze ruchy transferowe. Zresztą Natalia Gajewska cisnęła Martę bardzo i teraz na pewno podejmie sportową rywalizację z Emilią. Pozostałe zawodniczki, czyli Paszek, Wójcik czy Smarzek, są naszą ostoją. Trudno, żeby ktoś nam zarzucił, że to nie były dobre i mądre transfery. Oczywiście popełniamy też błędy. Bardzo liczymy na to, że dziewczyny wkomponują się w zespół. Na pewno odrodzi się Kasia Wysocka, dołączy także Kasia Połeć, która miała wiele swoich problemów i to będzie taka fajna mieszanka. Zostało u nas dużo zawodniczek z zeszłego roku i to też jest dosyć ważne.

S24: Na jakie miejsce w sezonie 2015/2016 Panowie liczą? Znowu celem są play-off czy jednak apetyty wzrosły?

SS: Na pewno chcielibyśmy osiągnąć jak najwięcej. Mamy nadzieję, że cały zespół będzie tę naszą chęć, nasze marzenia, chciał przenieść na parkiet i udowodni, że będzie walczył o jak najwyższe miejsca. Realnie? Jeżeli będziemy w play-offie będzie to dla nas również spory sukces.

MB: Wierzymy w dobry wynik, będzie on potwierdzeniem naszej konsekwencji, bo w tym roku powiesiliśmy sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Wszystkie drużyny młodzieżowe zaszły horrendalnie wysoko. Seniorki z kolei, na przekór wielu, zajęły szóste miejsce. Najważniejsze, żebyśmy to wszystko poukładali, usprawnili wewnętrznie, bo ciągle się uczymy. Natomiast ważne jest, aby ten zespół grał fajną, nowoczesną siatkówkę na co bardzo liczymy. Może zająć miejsce dziesiąte, ale równie dobrze może zająć piąte miejsce. Będziemy konsekwentnie starali się iść co roku piętro wyżej. Nam zależy na tym, aby ten zespół fajnie grał, żeby za 2-3 lata kilka tych dziewczyn grało w reprezentacji Polski, żeby młode zawodniczki chciały do nas dołączać. Tym bardziej, że dużo pracujemy z młodzieżą. Do nas młodzież się garnie. Mnie się wydaje, że za kilka lat nasze wychowanki zaczną zasilać pierwszy zespół i to będzie nasz duży sukces.

źr.: siatkowka24.pl, aut.: Daniel Topczewski

zespół

Seniorki

ROZGRYWAJĄCE
12 Diana Dąbrowska

21 Alicja Grabka

PRZYJMUJĄCE

3 Olivia Różański

6 Magdalena Damaske

7 Daria Szczyraba

10 Yaprak Erkek

13 Hanna Tylska

ATAKUJĄCE

14 Maja Szymańska

17 Gyselle Silva

ŚRODKOWE

1 Maja Tokarska

2 Lauren Barfield

8 Sonia Stefanik

18 Aleksandra Gryka

LIBERO

11 Izabela Lemańczyk

16 Klaudia Kulig

Sztab

I Trener

Alessandro Chiappini

II Trener

Adrian Chyliński

Asystent

Maciej Juszt

Statystyk

Klaudia Filipiak

Fizjoterapeutki

Katarzyna Kaleta
Marta Krasnodębska

Trener przygotowania motorycznego

Artur Zarzecki

Kierownik drużyny

Zbigniew Madejski

sponsorzy tytularni
sponsorzy strategiczni
Miasto Legionowo
Prezydent Roman Smogorzewski

Klub DPD Legionovia Legionowo to miejsce, gdzie spotykają się ciekawi, pełni pasji i oddania, ludzie. Ludzie, którzy mają pewien pomysł i wprowadzają go w życie. Klub to znakomity ambasador naszego miasta w Polsce, a kto wie, może wkrótce także poza jej granicami.

IŁ Capital
Igor Łukasik
Prezes IŁ Capital

Już na pierwszych spotkaniach z przedstawicielami Klubu zauważyłem w nich to, czego coraz mniej widzi się na co dzień: ogromną pasję i serce. Decyzja była szybka – wiedziałem, że chcę współtworzyć ten projekt i stać się częścią rodziny Legionovii. To dla mnie nie tylko dobry ruch biznesowy, lecz również niesamowita przygoda!